|
Drzwi Bastionu zaskrzypiały lekko, a po chwili w progu pojawiła się tajemnicza postać. Był to wysoki mężczyzna - nikt nie widział jego twarzy którą zakrywał kruczo-czarny kaptur. Raigo - tak brzmiało imię bohatera tej opowieści - większość jego pamięci została zapieczętowana by ukryć jego przeszłość – wiedział że próba odpieczętowania natychmiast by go zabiła – jedyne co mu pozostało to kilka niejasnych wspomnień – jedno z nich sprowadziło go w te strony – w niewiadomym celu.
Raigo usiadł spokojnie w rogu z nadzieją że nie zwrócił na siebie uwagi a jego umysł przepełniło uczucie spokoju, które w każdej chwili mogło zostać zachwiane.
Bastion to tawerna – było to miejsce w którym dusze spędzały swój wolny czas. Wewnątrz zwykle roiło się od wszelakich shinigami – od spokojnych, chcących tylko odpocząć i się rozerwać poprzez nieokrzesanych zapaleńców aż po typków spod ciemnej gwiazdy. Każdy z nich był wojownikiem, miał swoją dziedzinę w której się specjalizował, każdy miał swój przydział, swą rangę w społeczności lub też dopiero starał się o nią.
Raigo przyglądał się obecnym w bastionie, nie przysłuchiwał się specjalnie ich rozmowom. Jego spokój nie trwał długo – kilku shinigami go zauważyło i od razu zapragnęło powitać. Pierwszy wyrwał się Fuijisagi Kenpatou – przedstawił się po czym spytał nowoprzybyłego o imię, następny był Duczmen, który w kilku słowach opowiedział o ludziach przebywających w tawernie, następnie przemówiła Dziwna, po niej Sajdak, za nim zaś SirSith który zapragnął zobaczyć jaką tajemnicę skrywa kaptur na głowie bohatera – mimo iż wszyscy sprawiali wrażenie miłych i życzliwych – Raigo w takim natłoku słów szybko się zagubił, milczał więc przez chwilę – nie trwała ona długo – usłyszał bowiem znajomy głos, głos Tomiego. Raigo przemówił do zgromadzonych przy nim słowem „Witajcie” lecz zrobił to bez wyrazu uczucia, ponieważ jego umysł przepełniła osoba Tomiego i pewne niejasne wspomnienia - wiedział że go zna, wiedział też że to Tomi go nie pamięta, a może nie chce pamiętać. Nie tracąc czasu Raigo przemówił: „Zmieniłeś się Tomi”, na co Tomi odpowiedział: „Że co? Znam cię? kim ty jesteś?” – te słowa tylko utwierdziły Raiga w przemyśleniach – „A w ogóle zmieniłem się? jestem zawsze taki sam, egoistyczny i wredny” – dodał Tomi – „O tak, to się w tobie nie zmieniło” – powiedział Raigo śmiejąc się przy tym szyderczo. Krew Tomiego zaczęła buzować, z jego oczu można było wyczytać jego myśli – gniew i wrogość - „Nie no zaraz tu szału dostanę, mów kim jesteś!” – wykrzyczał Tomi wyjmując jednocześnie swój Zanpakutou i kierując go stronę Raigo - „Odpowiedz albo żegnaj się z życiem” – dodał chłodnym głosem.
Raigo wstał i zbliżył się nieco do Tomiego – z sali dochodziły głosy mówiące Tomiemu by się powstrzymał, przystopował, Raigo niemal czuł na sobie wzrok wszystkich przyglądających się tej sytuacji – Tomi uwolnił nieco reiatsu wywołując podmuch w bastionie – jego oczy przepełniła czerń – następnie powiedział coś do siedzącego w pobliżu Sajdaka lecz Raigo go nie słuchał – zbierał tylko swoje myśli w głowie – strzępki pamięci układały się w niejasną historię – po chwili Raigo wrócił myślami do realnego świata i powiedział cicho – „Jak zwykle narwany” – po czym dodał stanowczo – „Schowaj swój Zanpakutou” – Raigo zebrał resztki pamięci i zaczął mówić do Tomiego: „Teraz znasz moje imię, lecz mej osoby nie pamiętasz - nie mogę cię winić... to było dawno... 7 lat wstecz, spotkaliśmy się we wschodnim rukongai w całkiem niemiłych okolicznościach - walczyliśmy ramię w ramię z bandytami którzy chcieli okraść okolicznych mieszkańców - po jakże zwycięskiej walce rozmawialiśmy kilka chwil, nie zdążyłeś spytać mnie o imię gdyż bardzo się spieszyłeś, również nie wspominając gdzie - rozgłos jaki rozbrzmiał wokół twej kariery sprowadził mnie w te strony - nie sądziłem że spotkam cię tak szybko...” – Raigo wiedział że to tylko skrawki jego wspomnień o Tomim i sam do końca w nie nie wierzył - historia którą opowiedział nie była do końca spójna – wywołała u wszystkich dezorientację i wzbudziła nieufność do Raigo.
Tomi powiedział: „Nadal nie rozumiem” po czym schował swój Zanpakutou szybkim ruchem - „Nie wiem o co ci chodzi, nie znam cię, nie jestem w najlepszej formie bo trochę pracy miałem jako przyszły Kapitan więc mów kim naprawdę jesteś bo użyję czegoś gorszego niż Zanpakutou, czyli Kidou, nawet w środku bastionu”- Raigo spodziewał się takiej reakcji – Tomi go nie pamiętał i nie chciał pamiętać – pytanie „dlaczego?” pozostawił sobie i innym bez odpowiedzi. Nagle Mugen, jeden z shinigami powiedział: „Wiesz Tomi... wydaje mi się że nowy cos kręci...” spoglądając jednocześnie na Raigo lodowatym wzrokiem, następnie podszedł do swej siostry i zaszeptał jej do ucha „Fusae pogrzeb mu w głowie”. Próby czytania w myślach Raigo były by jednak bez sensu – nawet resztki jego wspomnień były ukryte głęboko w jego umyśle. Brak zaufania był do przewidzenia - mimo wszystko jednak zaniepokoiło to bohatera.
Mugen dostał szału wyjął sztylet i wbił go z szaleńczym uśmiechem obok głowy Raigo, i powiedział: „Gadaj prawde…” - Raigo niespecjalnie się tym przejął a nawet to zignorował.
SirSith wstał powoli z fotela po czym podszedł do Mugena mówiąc jednocześnie szeptem do siebie: „dochodzi północ, zaczynają się tortury...”, następnie powiedział: „Tomi, zwiąż go zwykłym sai, albo hainawa, a Mugen, albo ja wyciągniemy z niego informacje” – Raigo był pewien że to niestety im się nie uda – mimo to spróbowali: „Nie mam już siły, koniec zabawy” powiedział Tomi po czym skierował swą rękę w stronę Bohatera i powiedział głośno „Bakudou no ichi: Sai!, Nie próbuj nic robić, jestem specjalistą od Kidou i nie masz szans się uwolnić”. Zaklęcie Tomiego unieruchomiło Raigo, w tym czasie Muren, Tomi i Sirsith nadal knuli jak się zabrać do Raigo – jego unieruchomienie nie trwało jednak długo bowiem jedyną rzeczą którą naprawdę dobrze pamiętał była znajomość demonicznych sztuk: „Kai” szepnął Raigo uwalniając się jednocześnie ze słabego zaklęcia Tomiego, po czym dodał: „Tylko spokojnie... Nie rozumiem takich ludzi jak wy - skąd w was ta wrogość i nieufność? Alkohol miesza wam w głowach?”. Sytuacja się niestety tylko pogarszała – SirSith szybko skoncentrował swoją energię i wyciągnąwszy dłoń w stronę Raigo krzyknął: „Bakudou no kyuu: Geki!” które ponownie uwięziło Raigo, po czym Sith dodał: „tak, jak myślałem, sai było za słabe, co do zabawy, czy ktoś może mi podać ostry nóż, wodę z solą i czystą wodę?”.
Raigo już miał zbierać się do zdejmowania wrogiego zaklęcia lecz nagle pomiędzy nim a SirSithem, Tomim i Mugenem pojawił się Duczmen, który ruchem jednego palca zniwelował działanie Geki, po czym, skierował się do bohatera i - co było dosyć dziwne – powiedział: „Usiądź przy stoliku” po czym wskazał stolik w rogu sali i udał się tam z Raigo. Dosiadł się do nich Mugen i powiedział: „słuchaj, nie dziw się nam…. Wchodzisz i mówisz do Tomiego że go znasz a on cię nie pamięta… Więc będziemy próbować wymusić siłą te informacje…”.
Raigo zasmuciło to, niestety powiedział wszystko co pamiętał – nie próbował tego wyjaśniać ponieważ sam nie wiedział jak. Fuase stanęła za Raigo i wbiła paznokcie w jego barki po czym syknęła ze złości: „Ty po prostu wzbudzasz złość i nieufność.”.
Umysł Tomiego opanował w całości instynkt zabijania, donośnym głosem powiedział: „Nie mam zamiaru bawić się z nim tyle, wyprowadźcie go na dwór…” następnie dodał „Użyję na nim mojego ulubionego zaklęcia, Raikaihou, skończę to...” – Tomi w całości opanowany przez gniew chyba sam nie wiedział co mówi – pomylił przecież nazwę swego ulubionego zaklęcia – „chyba chodziło ci o Raikouhou” pomyślał Raigo. Ducz postanowił zatrzymać to póki jeszcze było można, powiedział „Tomi, dopóki ja tu jestem oraz dopóki jestem silniejszy nikt nie wyjdzie”. Ducz wyjął gazetę, zdjął haori, po czym lekko zaśmiał się i poprawił brązowe błyszczące i krótkie włosy. Jego oczy lekko łzawiły. Nie był w formie. Mimo to swoim reiatsu sprzątnął by bar z właścicielami. Raigo zmęczyła ta cała sytuacja. Wstał i kierując się do drzwi powiedział: „Narazie, może wpadnę jutro gdy już nieco ochłoniecie” żałując jednocześnie że Tomi zachował się tak jak zachował, ale wiedział że „zawsze jest nadzieja na lepsze jutro” - wyszedł z Bastionu i zniknął we mgle… jego umysł ponownie opanowały myśli o wspomnieniach – nie chciał jednak ich odzyskać – wiedział że skoro ktoś je zapieczętował to nie zrobił tego bez powodu – musiało to być coś strasznego…
|